Sandomierska 10
Zamknąć się na trzy dni w kraty.
O 7:10 kierowniczka pracowni otworzy,
o 7:15 zamknie, przekręci klucz. Zabierze
telefon. I pisz sobie dysponując tym,
co zapakowałeś w plecak: trzy paczki
papierosów, dwie butelki coca-coli, zupki
chińskie parówki berlinki.
Za oknem przejazd kolejowy nie pomoże
zasnąć, patologia nie pozwoli obudzić się
spokojnie. Ściany zbudują pisklaki tekstów
o których nie miałeś pojęcia, że możesz.
Nie będziesz wiedział kto dziś w literacki melanż.
Nie będziesz myślał o nieodebranym połączeniu.
Nie będziesz wstawiał, lajkował, komentował
kontrowersyjnych postów.
Wszystko ze świata zewnętrznego Cię ominie.
Rozpoczęta sprawa nie załatwi sprawy. Będziesz
sam
jak ten palec stukający do łba:
wymyśl to, napisz – wejdź, wyjdź z tego wiersza
sam.
Po trzech dniach w kratę znów
męcz się ze światem.
Madonna w kiblu
tylko się odleje. Nie zabierze ze sobą
dziecka, młodszego kochanka na pokuszenie.
Nie będzie tam ciszy, a koncert na muszli
będzie się ciągnął przez pół godziny.
W tym czasie spadnie deszcz, nastąpi
gradobicie i nie obędzie się bez grzmotów.
Podobno papier wszystko wchłonie,
podobno muchy na suficie potrafią
przybierać kształty gwiazd, które kiedyś
wskazywały drogę.
Madonna w kiblu przestaje być świętą.
Jest taka ludzka, gdy ją podglądasz.
Prawie jakby pisał z kimś
Rzuć zdaniem.
Nie ma Cię w tej książce chociaż kurwa jesteś [feat. Alex Perzyńska & Galus online]
I co. Brakuje siebie do przeczytania? Nie do wiary,
że wciąż na okładce widzę coś dziwnego. To ty?
Spragnieni miłości jak dziewczynka i chłopiec
zawieszeni gdzieś w nicości
ściennego kalendarza na zupełnie nowy rok.
Święta oralne, kościelne niedziele, chipsy pourazowe
w dni kiedy płakać chciałoby się. I co? Brakuje Ciebie
odczytanej? Nie do wiary, że wciąż na okładce
twarzą idziesz rakiem.
Czy widziałeś kiedyś koguta
któremu odrąbano głowę siekierą
jak jego ciało podskakuje i skaczą nogi
wyrzucane w powietrze przez jakąś siłę
dużo większą od nas
kiedy łeb z czerwonym martwym grzebieniem
i okiem leży
do po grzebania?
Nieświadom tekstu, świadom przypadku
lingwistycznego, że Kamil to kogut – rozumiem
i wnioskuję: następnym razem piszemy razem.
Macie mój miecz!
Patryk Zimny – rok przed wykoszeniem PRL-u postanawia się urodzić. Co prawda wydał cztery tomiki, ale wie, że następny w całości zostanie wydrukowany w „New York Times”. Publikował wstydliwie tu i tam. Obecnie zajmuje się truposzami, odpowiadając piórem za XIX Zaduszki Pomorskie. Odchodzi od pizzy, zwleka z przyznaniem sobie tytułu „poeta wolności”. Były piłkarz amatorski, zjadacz rothmansów. Chciałby kiedyś do Krakowa, ale musi wykonać robotę w Gdańsku.
Anna Grochowiak (ur. 1993) – studentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Pracę magisterską zamierza napisać o poezji. Miłośniczka wszystkich zwierząt. Interesuje się przede wszystkim kinem; rysowanie i (szczególnie) malowanie to zaniedbane hobby, do którego bardzo chce wrócić.