Tomasz Dalasiński – jeden wiersz

Ilustrował: Jakub Grzybowski

 

Tomasz Dalasiński – jeden wiersz

Drugie czytanie
Byłem białym, heteroseksualnym samcem
w kraju białych, heteroseksualnych samców, ale to się
więcej nie powtórzy.

Byłem nałogowym kłamcą, kłamałem jak z nut, kłamałem
do śniadania, kłamałem do kolacji, kłamałem
nawet wtedy, gdy mówiłem, że jestem
nałogowym kłamcą, ale to się
więcej nie powtórzy.

Byłem niewiernym mężem, byłem
wierny zasadom, ale to się
więcej nie powtórzy.

Byłem córą Koryntu, marnotrawnym synem,
bratem łatą i siostrą przełożoną, ale to się
więcej nie powtórzy.

Byłem ostrą jak dyżur anestezjolożką
w stałym, nieformalnym, choć szczęśliwym związku
z aktywistką fundacji na rzecz ochrony praw zwierząt, ale to się
więcej nie powtórzy.

Byłem George’em Floydem, Igorem Stachowiakiem,
Abril Pérez Sagaón, Steve’em V., Tomaszem Komendą
i ojcem Anushy z Saidpur Bela, ale to się
więcej nie powtórzy.

Byłem bijącym i byłem
tym, którego bito, ale to się
więcej nie powtórzy.

Byłem Rwandą, Auschwitz, Hulą, Srebrenicą,
wszystkimi bliznami, które nie wzięły
się znikąd, ale to się
więcej nie powtórzy.

Byłem tym, który nie miał nic do powiedzenia
obecnym i potomnym, ale to się
więcej nie powtórzy.

Byłem nienawidzącym swojej pracy robotnikiem przymusowym
w fabryce Kraft durch Freude-wagen,
spod moich rąk wyszedł pierwszy, kultowy egzemplarz
samochodu dla ludu, ale to się
więcej nie powtórzy.

Byłem niebem ciężkim od burz, byłem niebem, w które
strzelano oczami, byłem niebem, które
odpowiadało ogniem, ale to się
więcej nie powtórzy.

Byłem sztormem, tsunami, rozbitkiem i wrakiem, ale to się
więcej nie powtórzy.

Byłem niewinną ofiarą katastrofy klimatycznej, ale to się
więcej nie powtórzy.

Byłem strefą wolną od LGBT, byłem
strefą wolną od faszyzmu, byłem splunięciem w oczy
i kopniakiem w brzuch, ale to się
więcej nie powtórzy.

Byłem zakazem wejścia na teren Lasów Państwowych,
byłem nakazem zasłaniania ust i nosa, byłem wypłaszczeniem krzywej
i nagłym przyrostem liczby zgonów, ale to się
więcej nie powtórzy.

Byłem boeingiem zestrzelonym nad Donbasem, byłem boeingiem
zestrzelonym nad Iranem, byłem boeingiem, którego nikt nie zestrzelił, ale to się
więcej nie powtórzy.

Byłem najbrzydszą w klasie maturzystką, która jako jedyna z całego liceum
spędziła studniówkę solo, ale to się
więcej nie powtórzy.

Byłem widokiem bez adresata, ale to się
więcej nie powtórzy.

Byłem przedstawicielem klasy robotniczej, byłem przedstawicielem
klasy urzędniczej, byłem kapitalistą, byłem symetrystą,
millenialsem i członkiem generacji @, ale to się
więcej nie powtórzy.

Byłem martwą naturą
żywej gotówki, ale to się
więcej nie powtórzy.

Byłem więźniarką zmuszaną do niewolniczej pracy
w szwalni w środkowych Chinach, w metki sukienek i spodni
wszywałem tajne grypsy z wołaniem o pomoc
w kalekiej angielszczyźnie, ale to się
więcej nie powtórzy.

Byłem księdzem molestującym ministranta
na tyłach zakrystii po mszy świętej w intencji czystości serc, ale to się
więcej nie powtórzy.

Byłem islamskim radykalnym imigrantem
molestującym kobietę podczas zabawy sylwestrowej
pod dworcem głównym w Kolonii, ale to się
więcej nie powtórzy.

Byłem tym ministrantem, byłem tą kobietą, ale to się
więcej nie powtórzy.

Byłem psem, ale to się
więcej nie powtórzy.

Byłem kibicem krzyczącym na stadionach, ale to się
więcej nie powtórzy.

Byłem modlitwą w setkach, przekleństwem w tysiącach
gardeł zakonserwowanych kadzidłem i wódką, ale to się
więcej nie powtórzy.

Byłem rosyjskim poetą-żołnierzem, na froncie pierwszej wojny
strzelałem do innych poetów-żołnierzy
w rytmie zgodnym z metryką wiersza tonicznego, nucąc przy tym na przemian
melancholijne nenie i sprośne piosenki, ale to się
więcej nie powtórzy.

Byłem nieproszonym gościem na toruńskiej imprezie literackiej
w maju 2006, podczas której, ku zniesmaczeniu wielu,
razem z Andrzejem R. udawaliśmy najlepszych poetów swoich czasów
(ja udawałem Wiedka, on
udawał Dycia, udając przy tym, że nie chciałby zamiast niego
napisać Młodzieńca o wzorowych obyczajach), ale to się
więcej nie powtórzy.

Byłem tchórzem, ponieważ
nikogo się nie bałem, ale to się
więcej nie powtórzy.

Byłem szczątkami roślin, które zalęgły się we mnie
i wyrosły jak glisty, zżarły mnie od środka, aż zrobiłem się martwy
i tyle mnie widziano, ale to się
więcej nie powtórzy.

Byłem tym, który widział
w sobie tyle, ile
zdołał ukryć przed innym, ale to się
więcej nie powtórzy.

Byłem wrzaskiem i bólem, miłością
i kurwą, językiem w cudzych ustach
piszącym kapitał, ale to się
więcej nie powtórzy.

Byłem zmową milczenia, ale to się
więcej nie powtórzy.

Byłem starą Żydówką z warszawskiego getta, której córkę
zgwałcili hitlerowcy piękni jak posągi, ale to się
więcej nie powtórzy.

Byłem gwałcącym żydowskie córki hitlerowcem, ale to się
więcej nie powtórzy.

Byłem tajnym agentem jawy, prekariuszem snu, mistrzem Yodą
i Małgorzatą Jamroży, Kubusiem Puchatkiem, Kubą Rozpruwaczem, Laurą
Palmer i Davidem Lynchem, ale to się
więcej nie powtórzy.

Byłem chorym na raka krtani listonoszem, przed śmiercią chciałem tylko
popatrzeć przez chwilę na znaczek z podobizną
Roberta Lewandowskiego jako króla strzelców Euro, ale to się
więcej nie powtórzy.

Byłem czarnym niewolnikiem w kopalni diamentów
w południowej Afryce, umarłem z głodu, trzymając w ręce kamień
o równowartości 22 milionów dzisiejszych dolarów, którego w żaden sposób
nie dało się zjeść, ale to się
więcej nie powtórzy.

Byłem potomkiem kolonizatorów
na wycieczce objazdowej po dawnych kondominiach
w Ameryce Łacińskiej, ale to się
więcej nie powtórzy.

Byłem Janem Palachem, byłem
Ryszardem Siwcem, byłem
Tamdinem Tharem, ale to się
więcej nie powtórzy.

Byłem najlepszym uczniem w najgorszej szkole w mieście, ale to się
więcej nie powtórzy.

Byłem bezdomnym mężczyzną, którego minąłem bez słowa
na dworcu w Jarocinie w lipcu 2008, będąc jednocześnie
pasażerem śmierdzącego uryną i dymem
pociągu relacji Poznań-Ostrów, który podczas postoju wyskoczył na fajkę
na świeże powietrze, ale to się
więcej nie powtórzy.

Byłem wodą i ogniem, syreną strażacką, potańcówką
w remizie, seksem w krzakach, ciążą, ślubem, weselem, długim
i trudnym rozwodem, ale to się
więcej nie powtórzy.

Byłem spotkaniem przy kawie, spacerem po lesie, obrożą
i smyczą, kagańcem, siadem i aportem,
pogodą w kratkę, kratą piwa, zamkniętą w piwnicy
nieletnią ofiarą ojca pedofila, ale to się
więcej nie powtórzy.

Byłem niechcianym dzieckiem, byłem dzieckiem niechcącym
być tym niechcianym dzieckiem, ale to się
więcej nie powtórzy.

Byłem grabarzem i trupem na swoim pogrzebie, byłem wdową i byłem
ciemnym celebransem, ale to się
więcej nie powtórzy.

Byłem światłem i ruchem, ale to się
więcej nie powtórzy.

Byłem sondą kosmiczną na odległej planecie,
dłonią i uchem świata, awangardą bytu, ale to się
więcej nie powtórzy.

Byłem drogą, która
była celem, ale to się
więcej nie powtórzy.

Byłem tym, który przychodzi, ale to się
więcej nie powtórzy.

Byłem tym, który nie może odejść, ale to się
więcej nie powtórzy.

Byłem tym, który wraca, który
wraca ciągle, ale to się
więcej nie powtórzy.

Byłem tym, kim chciałem, byłem, kim
nie chciałem, byłem tym, kim chcieliście,
bym był w waszych oczach, ale to się
więcej nie powtórzy.

Byłem tym, co jest nigdzie i co jest
bez końca, ale to się
więcej nie powtórzy.

Byłem obcy wśród swoich, ale to się
więcej nie powtórzy.

Byłem sobą, ale to się
więcej nie powtórzy; ten jeden raz naprawdę

byłem, ale to się
więcej nie powtórzy.

Tomasz Dalasiński (ur. 1986) – twórca tekstów poetyckich i prozatorskich, doktor nauk humanistycznych w zakresie literaturoznawstwa. Autor książek z wierszami „©”, „Większe” (nominacja do nagrody im. K.I. Gałczyńskiego „Orfeusz” za rok 2018) i „Póki nie żyjemy”, książki prozatorskiej „Nieopowiadania” oraz książki krytycznej „Jadąc do ciebie. Szkice o poezji Jacka Podsiadły”. Stypendysta MKiDN, Miasta Torunia, Marszałka Województwa Kujawsko-Pomorskiego oraz ZAIKS w dziedzinie kultury.

Jakub Grzybowski (ur. 1995 w Warszawie) – rysuje proste obrazki na skomplikowane tematy.